Po prostu to zrób (historia coacha)

03.04.2016 08:10
Po prostu to zrób (historia coacha)

5 strategii do zmiany Twojego życia! Poznasz sposób na przeprogramowanie swojego umysłu! Tylko my wiemy, jak osiągniesz sukces! Bądź jak Bill Gates! Poznaj sposób na spektakularną zmianę w życiu! Serio?

Co chwilę w internecie wyświetlają mi się takie reklamy. To dlaczego ich autorów nie ma na liście najbogatszych ludzi świata? Dlaczego nigdzie nie przeczytasz o ich spektakularnych sukcesach?
Przeczytać za to można o tych, którym „się udało” dzięki temu, że wiedzieli, czego naprawdę chcą. A potem ciężką pracą to osiągnęli. A to oznacza, że mieli motywację – własną wewnętrzną motywację.
Do końca życia zapamiętam pewną rozmowę przy zupie pomidorowej (jest ona – ta zupa – o tyle istotna, że była niesmaczna i z ryżem i „dłubanie” w talerzu spowodowało tę nad wyraz ważną rozmowę), w przerwie między zajęciami na studiach. Siedziałam przy stole z wykładowcą – praktykującym coachem i wypytywałam go o „życie coacha”, czyli jak to jest prowadzić swój własny coachowy biznes. I pomiędzy jednym a drugim rozgotowanym ziarnem ryżu rzekł mi ów coach: słuchaj, ty przestań mnie tu pytać, ty po prostu to zrób. Just do it. I zrobiłam. Czy się bałam? Jak diabli! Przekładałam tę decyzję kilka razy zastanawiając się, czy to dobry pomysł. Aż w końcu uznałam, że 1)marzę o tym, żeby prowadzić swój coachowy gabinet, 2) nie dowiem się, jak nie spróbuję, a po 3) wyzwania, jakie stawia przede mną los są takie, jakie jestem w stanie udźwignąć (w oryginale to brzmi jakoś tak, że Bóg stawia przed nami tylko takie trudności, co do których ma pewność, że sobie poradzimy). Tak czy inaczej – wyjście poza strefę komfortu nie było łatwe. „Przekonałem się, że odwaga to nie brak strachu, lecz raczej zwycięstwo nad nim” – Nelson Mandela. Co mnie zmotywowało, by mimo lęku, podjąć wyzwanie? Marzenie. Potrzeba zmiany. Potrzeba rozwoju. I tyle. Żadne tam przeprogramowanie umysłu. Dołożę jeszcze do tego doping z zewnątrz – mój mąż i przyjaciele, którzy mówili: możesz to zrobić, jeśli tylko chcesz.
Przyglądam się jednemu z moich klientów. Świetny fachowiec, który postanowił rozwinąć skrzydła. Co go motywuje? To samo, co mnie – marzenie, potrzeba zmiany, chęć rozwoju. Czego potrzebował? Dopingu z zewnątrz, żeby okiełznać „strachy”, które powstrzymywały go przed zrobieniem ostatniego kroku, którym było kliknięcie przycisku „publikuj”. Nie zmuszę Cię do zrobienia czego, czego nie chcesz, takiej umiejętności nie mam - powiedziałam podczas ostatniego spotkania. Ale przypomnij sobie, czego i dlaczego chciałeś?
Opublikowane.
P.S. Z przyjemnością oglądam program „You can dance” (uwielbiam patrzeć na pięknie tańczących ludzi, pewnie trochę im zazdroszczę, że tak potrafią ;) ). Jeden z uczestników powiedział: „kiedyś opowiadałem dziadkowi o moich marzeniach. Teraz opowiadam mu o tym, jak je spełniam”. Czego więcej trzeba?