Jutro jest codziennie

08.10.2017 09:04
Jutro jest codziennie

I nie chodzi o to, żeby nie dbać o dziś. I nie o to, żeby zostawić wczoraj. Tylko o to, żeby uczyć się z wczoraj, czerpać z dzisiaj i dbać o jutro. Myśleć o tym, że to, co było jest zyskane.

Przyglądam się zdjęciu, które na fb wrzucił mój kolega – wspomnienie sprzed lat. Wspomnienie dla mnie równie ważne – czasu intensywnego, pełnego śmiechu i radości, zadumy i zadziwienia, poszukiwania rozwiązań, realizacji wyzwań społecznych i zawodowych. Czas, w którym cuda zajmowały nam 5 minut. Uczenia się odpowiedzialności za siebie i ludzi, z którymi i dla których pracuję. Gdy ten czas się skończył czułam straszny smutek, że to już nie wróci, że z tą stratą trudno sobie będzie poradzić. Minęło 7 lat, w sercu mam tamten „kawałek” i wciąż leży na nim kamień, którym przytrzymuję ówczesny czas, żeby nie uciekł, nie zniknął.

I zastanawiam się, co z niego zyskałam (nie licząc ogromu wiedzy i pięknych przyjaźni). Zyskałam siebie, dołożyłam kolejny puzzle, który składa się na mnie teraz. I w ten sposób myśląc radzę sobie z tęsknotą.

Wszystkie moje doświadczenia składają się na mnie i sprawiły, że dojrzałam do kolejnej, ważnej dla mnie decyzji. Do spełnienia marzenia „od zawsze”. Tylko teraz, dzięki nim wiem: po co mi to. (Uczestniczki moich warsztatów doskonale wiedzą, że to pytanie klucz, zadawane do..skutku smiley ) Wracam na studia (żegnaj świecie bez podręczników). Po co? Bo czerpię z przeszłości i chcę rozumieć więcej. Bo dojrzałam. Bo teraz wiem, że te wszystkie „pierdoły”, które zakuwałam, żeby zdać kolejny egzamin, są ważne, bo podstawy są… podstawą.

Więc składam te doświadczenia w moją mapę. Chcesz spróbować? Zapraszam na Spotkania :) 

P.S. Długa przerwa była, oj długa. Okazało się bowiem, że powiedzenie "jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga-powiedz mu o swoich planach", jest prawdziwe. Ale stanęłam na nogach (dosłownie) i wracam na start, nauczona cierpliwoścismiley